Kilka tygodni później w nocy, gdy młody książę spał w swym merómie, podeszła do niego macocha, wyjęła swój łuk, wymierzyła nim w małego księcia i gdy już miała puścić brennę, coś ją powstrzymało. Zdała sobie sprawę z tego, że gdy król zobaczy zabitego jedynego syna, z gniewu i rozpaczy każe zabić wszystkich, którzy tej nocy przebywali w murach zamku, w tym ją. Pomyślała i zdecydowała o tym, że jeszcze tej nocy wyśle elfa do świata ludzi. Wiedziała, że grozi mu tam śmierć. Wiele wieków temu doszło
do wydarzenia, które rozpoczęło konflikt między ludźmi a elfami. Zaginęły wtedy aidentrajdeny i energuny. Królestwa oskarżają się o kradzież do dziś.
Królowa miała dar przenoszenia rzeczy i istot wolą, więc nie sprawiło jej to kłopotu. Mały elf leżał w koszyku na ulicy w ludzkim świecie, gdy podszedł do niego tamtejszy szaman i zabrał go do domu. Mógł on przeglądać wspomnienia innych istot, więc zaczął przeglądać też i jego wspomnienia. Okazało się, że w umyśle niemowlaka zapisały się myśli dające możliwość odkrycia jego prawdziwego zamieszkania. W elfim królestwie był już dzień, więc królowa by zatuszować swój spisek przybiegła do króla ze łzami w oczach oznajmiając, że księcia nie ma w zamku.
A szaman w tym czasie... Po zdobyciu wiedzy o tym, że elf jest księciem, jak najszybciej chciał go odesłać do królestwa. Postawił koszyk z dzieckiem na stole i zagwizdał. Przez okno wleciał ogromny stwór, ze szponami jak zęby cierani, skrzydła miał wielkie niczym riny. Jego oczy świeciły jak diamenty sefori. Ptak ten mimo swojego przerażającego wyglądu, był wiernym i dobrodusznym przyjacielem szamana. Swoimi pazurami chwycił słomiany koszyk następcy tronu i wyleciał z nim w stronę elfiego królestwa. Dziecko znalazło się w zamku. Król zaniepokojony hałasem wbiegł do pokoju syna, a on spał w swoim merómie. Król spojrzał na królową, a ona wykrzyknęła : -Nieeeeeeee! Jak to możliwe przecież wysłałam go na sam kraniec...
-Co?-zapytał zaniepokojony król.
-Tak! Dobrze słyszysz chciałam by twój syn i ty... żebyście zginęli!!!
-Ale jak to?! Zaufałem Ci!
-A ja chciałam mieć to królestwo na własność!-wykrzyknęła.
W ten sposób królowa już nie była królową i do końca życia była zamknięta w citrosopoteranach. Król jeszcze długo żałował, że jej zaufał i mógł przez to stracić syna.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz