środa, 30 kwietnia 2014

Walka finałowa

Najłatwiejsze w wykonaniu książeczki było nagrywanie mojego głosu, ponieważ wystarczyło tylko klikać i mówić do mikrofonu. Drobne problemy sprawiało mi znajdywanie i kopiowanie pobranych obrazów. Najtrudniejsze było rysowanie obrazków związanych z "Walką finałową", zajęło mi to dużo czasu.

czwartek, 13 marca 2014

Mały niedźwiadek

        Pewnego dnia bawiłem się na trawie. Nagle zaatakował mnie duży kotek, więc zacząłem uciekać. Jak uciekałem, to wbiegłem na jakiś długi patyk. Kotek wszedł za mną. Bardzo się bałem, więc się wycofałem, aż wszedłem na cieniutki koniec patyka, on się złamał i wpadłem do wody. Nie umiałem pływać, ale złapałem się jakieś kłody. Było mi zimno i porwał mnie prąd. Duży kotek stanął na głazie w rzece, a prąd płynął w tamtą stronę. Już myślałem, że mnie zje, ale prąd zmienił kierunek. Dopłynąłem do brzegu i na niego wszedłem. Kotek stanął koło mnie i zadrapał mnie w nosek. Ryknąłem na niego. Na szczęście uciekł. Na początku myślałem, że się mnie przestraszył, ale gdy się odwróciłem, za mną stała mama, która polizała mnie w ranę i przytuliła.
       
Gdy wróciliśmy do domu, mama opatrzyła mi rany i położyła spać. Następnego dnia rano poprosiła, żebym poszedł do lasu pozbierać jagody (ale tylko niebieskie).
Gdy szedłem sobie leśną ścieżką zobaczyłem ogromne pole jagód. Zanim zacząłem je zbierać, sprawdziłem, czy przypadkiem nie są gorzkie.Szedłem sobie za smaczniutkimi jagodami i wtedy zauważyłem, że doszedłem do środka czarnego lasu. Nie wiedziałem jak wrócić do domu. Zacząłem płakać . Mój szloch był tak głośny, że wilki, które były niedaleko zaczęły wyć. Przestraszyłem się bardzo, bo zauważyłem ich cienie blisko siebie. Podeszły do mnie i wtedy zauważyłem wśród nich człowieka, który próbował udawać jednego z nich ale nie bardzo mu to wychodziło. Na szczęście rozumiałem troszeczkę wilczy język i okazało się, że oni nie chcieli mnie zjeść tylko odprowadzić bezpiecznie do domu. Od tego momentu zaprzyjaźniłem się z tym człowiekiem, który miał na imię Mowgli. Kiedyś zapoznał mnie ze swoimi przyjaciółmi panterą Bagheerą i misiem Baloo. Okazało się, że Baloo jest kuzynem siostry mojej babci. Odtąd spotykaliśmy się w naszej tajnej kryjówce ( ale nie powiem Wam gdzie ona jest, bo to nasz sekret).



wtorek, 18 lutego 2014

W naszej szkole są książkowe mole

Gdy jeszcze nie umiałam czytać, robiła mi to moja mama. Teraz gdy już umiem, jestem do tego zmuszana, chociaż czasami czytam z własnej woli i powoli zaczyna mi się to podobać. Najczęściej czytam książki detektywistyczne. Teraz zaczęłam czytać: "TRZY PAULINY I DUCH W ZAMKU" autorki Barbary Wendelken. Moja mama zawsze wypożycza z biblioteki dwie książki, dla siebie i dla mojej babci. Najchętniej czyta książki obyczajowe, nie lubi romansów, tak samo jak moja babcia. Mój tata woli słuchać audiobooki, a dziadek lubi gazety. Za zadanie mam zachęcić wszystkich do przeczytania książki „Mikołajek” autora Rene Goscinny. Spodoba Wam się, bo to zabawna książka. Każdy rozdział opisuje inną przygodę. Jeden z rozdziałów opowiada o tym, że Mikołajek ze swoim stryjem wybrał się do opery. Moim ulubionym rozdziałem jest „Wielkanocne jajko”. Jeżeli chcecie dowiedzieć się o czym jest ten rozdział musicie przeczytać. W 2156 roku moim zdaniem rzadko znajdzie się człowiek, który będzie czytał książki w taki sposób jak my wszyscy teraz. Zakładać będziemy wtedy elektroniczne okulary, z których wychodzić będą kabelki, a na ich końcach będą przyssawki, które będziemy przyczepiać do czoła. Z tego urządzenia wysyłane będą informacje zawarte w elektronicznych książkach. Gdy naciśniemy odpowiedni guziczek, przedstawi „czytającemu” hologram, który wyglądać będzie jak elektroniczny ekran. Jak najedziemy się na niego palcem pojawi się następna scena.

środa, 15 stycznia 2014

Nie bądź obojętny




                                           
                                       


W tym roku marzenia o jeździe na nartach czy na sankach raczej się nie zrealizowały, bo nie padał śnieg , ale udały się kampanie społeczne i chciałabym coś o nich napisać.
Co roku organizowane są świąteczne kampanie, które mają na celu zebranie pieniędzy dla osób potrzebujących.  Opiszę jedną organizację, która działa cały rok bez przerwy, a w okresie świątecznym jest pomysłodawcą i organizatorem kampanii społecznej „Wigilijne Dzieło Pomocy Dzieciom”. Tą fundacją jest Caritas Polska, która jest instytucją charytatywną. Powstała 10 października 1990 roku. Organizuje ogólnopolskie zbiórki funduszy dla Polski i zagranicy, udziela pomocy jednorazowej i długofalowej, materialnej, finansowej osobom bezrobotnym, bezdomnym, chorym, starszym, dzieciom z rodzin ubogich. Polega ona  na sprzedaży świec, które w Wigilię Bożego Narodzenia zapalane są na polskich stołach na znak solidarności z najbardziej potrzebującymi w Polsce i na świecie. W 2013 roku Caritas rozprowadziły blisko 3 miliony wigilijnych świec. Cele, na które przeznacza się środki zebrane podczas akcji „Wigilijne Dzieło Pomocy Dzieciom", są takie same co roku, bo przecież taka jednorazowa akcja nie rozwiąże, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, wszystkich problemów.   Wpływy uzyskane z Wigilijnego Dzieła Pomocy Dzieciom przeznaczone są na całoroczne dożywianie tysięcy dzieci, wiele z nich będzie mogło zjeść ciepły posiłek w szkole, pojechać na wakacje z rówieśnikami lub po prostu pójść do szkoły w ciepłych butach, jak inne dzieci.   Z tej sumy pewna część pójdzie na pomoc edukacyjną oraz letni wypoczynek, turnusy rehabilitacyjne dzieci niepełnosprawnych. Nabywając świecę bierzemy udział w akcji współodpowiedzialności za innych i za dzieci.


                                      

niedziela, 5 stycznia 2014

Zimowe Wspomnienia Mojego Dziadka Ryśka

Poprosiłam mojego dziadka, żeby opowiedział mi swoje najciekawsze wspomnienia z dzieciństwa.. Okazało się, że mój dziadek był niezłym łobuzem. Wybrałam parę najciekawszych zebranych historii. Najwcześniejszym jego wspomnieniem były ucieczki w samych skarpetkach z przedszkola. Gdy przedszkolanki go szukały, okazywało się, że on ukrywał się we własnym domu. W latach jego dzieciństwa nie było komputerów i telewizorów, i żeby nie było nudno, dzieci wymyślały różne zabawy, nie zawsze bezpieczne. Miał on szczęście przeżyć wiele mroźnych i śnieżnych zim, nie to co teraz. Pewnego zimnego dnia wszystkie ulice zamarzły i dziadek z kolegami wymyślili, że będą się łapać zderzaków samochodów ciężarowych ( tylko takie wtedy jeździły, rzadko zdarzały się osobowe ) i ślizgać się na zrobionych własnoręcznie łyżwach. Niestety gdy dziadek złapał się ciężarówki po chwili się zorientował, że nie może się odczepić, bo jego kurtka zaczepiła się o wystający element ciężarówki. Całe szczęście, że samochód zatrzymał się na następnej ulicy. Innego mroźnego dnia dziadek z przyjaciółmi na długiej przerwie poszedł pojeździć na zamarzniętej na przeciwko szkoły sadzawce. Gdy wszedł na lód, on się pod nim załamał. Szybko wyskoczył z zimnej wody, wystraszony i zziębnięty pobiegł do domu. Za czym tam dobiegł zamarzły mu spodnie i kalesony. Najzabawniejszym psikusem jaki zrobił to wyłapanie wróbli z pod dachu i wpuszczenie ich do środka pobliskiego baru. Zamknął drzwi, a to co się tam działo przypominało walkę dzikiego kota z psem. Większość szklanek została potrzaskana, a goście byli zdziwieni tym co się tam wyprawiało. W dzisiejszych czasach chyba nie przydarzą nam się takie przygody, ponieważ wolny czas spędzamy przed telewizorem lub przy komputerze. I tak się zastanawiam, co my będziemy opowiadać naszym wnukom :-(


                                            
           

środa, 11 grudnia 2013

Sekrety Bożego Narodzenia

                Boże Narodzenie w rosyjskich domach.


Święta Bożego Narodzenia niosą ze sobą wiele zwyczajów i obyczajów, które są przekazywane z pokolenia na pokolenie.
W prawosławiu święta Bożego Narodzenia obchodzone są 6 stycznia. 
Wigilie prawosławni nazywają "Nawieczerie" lub "Soczelnik".
Na święta w katolickich domach pojawia się choinka,którą tradycyjnie stroi się w Wigilię oraz szopka, którą stawiamy na stołach. W prawosławnych domach jest podobnie. Również stroi się choinkę, za to w rogu izby wiesza się ikonę, a pod nią "perepelicę"(snopek zboża przechowywany od dożynek) w celu zapewnienia urodzaju.



                                        
                                                  


Wieczerza wigilijna Rosjan również składa się z dwunastu, postnych dań.
W przestrzegających starego zwyczaju domach na wigilijnym stole muszą się znaleść: chleb - symbol pożywienia, czosnek - symbol zdrowia,sól - uznawana za znak obfitości oraz miód - wróżący powodzenie,oraz postne potrawy.
Nie znaną dla nas potrawą jest kisełycia - kisiel z owsa, szczułok - kompot z suszonych owoców.
Wśród młodych modna jest faramuszka, czyli zupa piwna, znana w Rosji jako staropolskie danie postne.
Przepis: Od chleba odciąć skórki, pokroić w kostkę, obsmażyć.
Żółtka rozetrzeć z cukrem na puszystą masę. Dodać śmietanę i mieszając, podgrzewać (nie gotować!).
Piwo podgrzać razem z cynamonem i skórką cytryny. Po 10 min wyjąć cynamon i skórki. 
Gorące piwo dolać do gorącej śmietany z żółtkami, mieszając. Zdjąć z ognia. Podawać z grzankami.
Dziwne i chyba niesmaczne?
Na jednej ze stron wyczytałam, że po skończonej wieczerzy sztućce zostawia się pod obrusem, co ma zapewnić zgodność w rodzinie, natomiast resztki po posiłku nie są sprzątane (zjadają je dusze zmarłych).
Prawosławni zamiast opłatka spożywają prosforę - chleb eucharystyczny, poświęcony uprzednio w cerkwi.


                                     



Jest to bułeczka (upieczona tylko z mąki, wody i drożdży) przypominająca kształtem małą babkę, na której odciśnięte są wizerunki Chrystusa. 
Zwyczaj dzielenia się prosforą pojawił się niedawno, na skutek wpływu kultury Zachodu.
Warto zwrócić uwagę na świąteczny wystrój świątyń.
W prawosławnych cerkwiach nie ma szopki, jest natomiast wystawiona ikona Narodzenia Chrystusa, przed którą wierni oddają pokłony i całują ją.
Uroczyściej niż Boże Narodzenie w Rosji świętowany jest Nowy Rok.
Wtedy wszyscy składają sobie życzenia i obdarowują się prezentami.
Dzieciom podarunki tradycyjnie przynosi Dziadek Mróz wraz ze swoją pomocnicą Śnieżynką.
Do tradycji Świąt Bożego Narodzenia należy m.in. zapalanie świec w oknach i ognisk na ulicach, które mają rozgrzać w zimową, mroźną noc narodzone Dzieciątko. 
Dzieci z papierowymi gwiazdami i lampionami w rękach pukają do tych domów, w których zapalono świece, aby złożyć życzenia domownikom, zaśpiewać kolędy, a nawet odegrać całe przedstawienia. 
Gospodarze zapraszają ich do domu, do swojego stołu lub nagradzają świątecznymi smakołykami.